Moja kolekcja mluszków:)
Pierwsza kolekcja w moim wykonaniu.:)
Nie planowałam całej serii w tym wzorze, jednak jego prostota, użytkowość a mimo to niepowtarzalny charakter sprawiły, że zrobiłam kilka sztuk w różnych kolorach. Będę miała w czym wybierać :) Poczułam wiosnę...
Do kolczyków, które uszyłam sobie specjalnie na sylwestra, zaplanowany był naszyjnik. Niestety ograniczenia czasowe spowodowały, że dokończyłam go dopiero niedawno. To dopiero mój pierwszy naszyjnik, a raczej element sutaszowy na szyję, zamontowany na tasiemce z możliwością regulowania długości.
Dawno nie było na blogu nic z beadingu, porzuciłam zupełnie koraliki na rzecz sznurków sutasz.
Z potrzeby stworzenia na własne potrzeby nowej biżuterii, powstał
komplet wisior+kolczyki w pięknych kolorach topazu. To nie pierwszy
zakulkowany wisior jakie zrobiłam. Był już ZIELONY, POMARAŃCZOWY i mój ulobiony tzw GLONOJAD.
Krosno dalej w użytku. Dziś długa bransoletka, która zrobiłam specjalnie dla siebie. Cieniutka, obwijająca rękę na kilka razy, zapinana na guzik z koralika.
Technikę loom miałam przyjemność już poznać jakiś czas temu poczyniając TĄ bransoletkę. Fajniejsze efekty, a przede wszystkim równiejsze daje krosno. Chęć posiadanie krosna rosła we mnie od dawna, aż w końcu udało mi się zrobić własne, co prawda nieco prowizoryczne, ale póki co wystarczy.
Powstała bransoletka potrójna w odcieniach zieleni, którą można nosić w zestawie lub pojedynczo.
Wciągnęło mnie bardzo i mogę powiedzieć, że to nie ostania rzecz którą tu pokaże wykonaną właśnie na krośnie.
Projektem w którym zresztą sama
miałam okazje brać udział przygotowanym specjalnie na ta okazje jest gorset
"Supernova"oraz idealnie pasująca kopertówka. Moje dwa granatowe elementy umiejscowione są w przedniej części gorsetu u dołu :) Jestem mega dumna, że mogłam dołączyć do tak fantastycznego projektu.
Gorset zaprezentowała Maria Niklińska , natomiast kopertówkę Marcelina Zawadzka Zdjęcia pięknym modelkom, wykonała jedyna w swoim rodzaju fotograf Marta Piskorek z asystą Tomasza Wilczkiewicza, wspomagana makijażowo-fryzjersko-stylizacyjnie przez Anię Wygodę, Justynę Zastąpiło oraz Monikę Wlaźniak.
Kolce sobie leżały... leżały i nie było na nie pomysłu, aż w końcu znalazły zastosowanie w czarno srebrnych kolczykach sylwestrowych. Zdecydowanie dodają im drapieżności!
Powrót po dłuższej przerwie do szycia nie jest łatwy. Po pierwsze w głowie natworzyło się zbyt dużo pomysłów i nie wiadomo za który się brać, a po drugie i co gorsze.. wyszłam z wprawy i sznureczki nie układają się już tak prosto... Nie mniej jednak powstała bransoletka. Potrzebowałam czegoś nie rzucającego się zbytnio w oczy, delikatnego a zarazem charakterystycznego.
Efekt to splecione beżowo złote sznurki sutasz oraz piękne kolorowe koraliki, dodające bransoletce energii. Centralny element to kryształek rivoli Swarovskiego w ślicznym fukcjowym odcieniu.
Stres szycia biżuterii na szybko i w ostatniej chwili jest mi już bardzo dobrze znany... Tak właśnie powstały te kolczyki - w piątek, specjalnie na sobotnią imprezę. Musiały pasować do czerwonej sukienki, stąd czerwone akcenty. Nie chciałam ich jednak przytłaczać czernią, dlatego dodatki beżowo-złote wydawały się być idealne.
Jestem z nich zadowolona:) Pasowały idealnie, a i impreza była bardzo udana:)